![]()
![]()
![]()
Nazwa Scissor Sisters pochodzi ponoć od sex pozycji dla dwóch kobiet. Rysunków i zdjęć tegoż układu ciał nie będe tutaj przedstawiał, ale można uruchomic wyobraźnie i ewentualnie pobawić się parą nożyczek. Zespół więc kontrowersyjny od nazwy poczynając? Tak – bo kontrowersyjność się dobrze sprzedaje, czego właśnie siostry mogą być dowodem. Pierwsze miejsca na brytyjskich listach przebojów i tytuł 10-tej najlepiej sprzedającej się tam płyty w XIX wieku – to ogromny sukces. Tym bardziej że nie są z wysp, a w Stanach swojej ojczyźnie sprzedają nieporównywalnie miej płyt. Co więcej są kojarzeni bardziej z muzyką niezależną niż z mainstreamem – mimo gigantycznych nalotów glam rocka i popu. Czy Najnowsza płyta – Ta-dah dorówna debiutowi? Z dużym prawdobodobieństwem można odpowiedzieć twierdząco – jest łatwiejsza w odbiorze, bardziej melodyjna, choć nie wiem czy wystarczy jej potencjału na tyle singli co debiutancki krążek.
Jaka jest płyta? Znowu zabawa konwencjami. To już nie tyle sięganie do lat 80-tych ale znacznie bardziej wstecz. To zabawa w stylu retro prosto z początków kina – posłuchajcie I can’t decide czy Intermission – a usłyszycie muzykę pochodząca z mieszczańskich kabaretów początków XX wieku. Stają się coraz bardziej brytyjcy, przez Land of Thousand Words przebija się Oasis. Oczywiście słychać na albumie także i Bee Gees, to skojarzenie Scissor Sisters z gorączką sobotniej nocy jest jak najbardziej poprawne i trwałe (She’s My Man, Ooh )
W pięknej balladzie Almost Sorry słychać wpływy popularnych i odnoszących sukcesy songwriterów w stylu Antony and the Johnson.Co ciekawe pojawie się nawet Led Zepplin refren Ooh jest mocno inspirowany Ozone Babe. Mówiąc o Scissor Sisters nie da się zapomnieć o jednym nazwisku: Elton John – bo jego wpływ na ich muzykę jest chyba największy. Na tej płycie nawet współtworzy kawałek I don’t Feel like dancing.
Podsumowując – Scissors Sisters nadal utrzymuja dobry poziom. Jeśli można połączyć w spójną całość glam rock, disco i pop – to im się to udaje. Zdecydowanie lepiej zapełniają miejsce po Queen niz choćby The Darkness – ale jednocześnie nie tworzą nieczego ponad dyskotekowy parkiet.

