
![]()
![]()
![]()
![]()
The Rapture to niezwykle ważny zespół nurtu punk disco. Zadebiutowali ciekawym Echoes, z genialnym trackiem House of Jealous Lovers. Wściekła i brudna piosenka, co ciekawe odniosła także duży komercyjny sukces na dyskotekowych parkietach. Teraz Nowojorczycy nagrali nowy LP, i co tu dużo mówić - są w świetnej formie. Bardzo różnorodny album i na wskroś nowoczesny.
Tytułowa piosenka mogłaby być post-punkowym odpowiednikiem We are from Barcelona głośnego ostatnio zespołu I’m from Barcelona. Z koleji świetny Get Myself Into It, wsparty sekcją instrumentów dętych, przywodzi na myśl gorącą muzyką kubańską. No a końcowa trąbka - delicje. Cudny jest także First Gear - mocno inspirowany hip-hopem i kids bandami w stylu The go! Team - czyli różne klaskania i chórki - po prostu to, co muzyka wzieła z repertuaru chiliderek.W środku świetny moment pochodzący z jakiegoś bubble czy innej gry a’la flippery. Później wyliczanka przeplatana niezwykle melodyjną tantrą i w końcu suprfinał. Zatem niezwykle bogaty utwór, trwa też troche bo, ponad 6 min. Podobnie jak pochdzacy również z Nowego Jorku The Bravery preferują muzyke elektroniczna - liczne sample, syntezatory itd.. to co zwolenicy Pink Floyda nazwaliby degeneracja lat 80-tych.
The Devil to taki paradoks, bo groźny tytuł a muzyka lekka i beztroska, wyczuwa się Happy Mondays. Początek natomist Who! zaczyna sięk jak Clint Estwood Gorillaz. Callin me odrazu skojarzyć można z Lenny Valentino, smutny melancholijny śpiew, ale jednocześnie tak rozległy jak burza na pustyni. Oczywiście nie mniemam tu ze Lenny Valentino był inspiracja dla The Rapture (choć miłoby było).
Miłośnicy punka z pazurem(tautologia) zaspokoi Sound. Ten utwór brzmi tak jakby został nagrany w tartaku. Zdecydowanie najbardziej drapieżny. Ostre momenty cudownie przechodzą w melodyjne ścieżki. Dzięki dobremu podkładowi ma się wrażenia narastania - efektu tak często stosowanego przez DJ-ów. Rozpędźcie się na desce i dotykajcie co jakiś czas przelatującej powierzchni ziemi - to ta piosenka. Na koniec monumentalny Live in Sunsine w przywodzący na myśl Athlete i ich wrażliwe piosenki.
The Rapture to dobra muzyka na dziś. Z pewnością bardzo modna. Wiec nie pytajmy czy to arcydzieło, po prostu enjoy it!
