Archiwum dlapaździernik 5, 2006

Justin Timberlake – FutureSex / LoveSounds

timberlake.jpeggg.gifgg.gifgg.gifgg.gif
Justin Timberlake to jedno z cudownych dzieci wypromowanych przez programy w stylu idola (Mickey Mouse Club). Tak została stworzona ( to nie jest zbyt mocne słowo) także i Britney Spears. Dzięki tym produkcjom wyzbyliśmy się wszelkich mrzonek o genialnych twórcach pojawiających się znikąd, i zarabiających grube miliony jedynie na swoim talencie. Każdy produkt musi być szlifowany od najmłodszych lat.

Ale to tylko zarzuty na domniemaną nieszczerość muzyki, czy też zarzuty stworzenia muzyki nie tyle wypływającej z serca, o ile bardziej z kosztorysów i trendów – co wcale nie musi rzutować na artystyczną wartość dzieła.

Album jest bardzo dobrym przykładem co mogą zrobić dobrzy producenci( tutaj Timbalad, Rick Rubin i inni). To oni w dzisiejszym przemyśle muzycznym w Stanach są głównymi twórcami. Wokalista jest jedynie wokalistą – nie wymyśla muzyki, nie tworzy, tylko ją jedynie wykonuje. Justin Timberlake jest cenny dla rynku popkultury – z jego wizerunkiem i głosem można wiele.

Jeśli poszukujecie ciekawego popu, z dodatkiem rapu – to ta płyta jest dla was. To pobudzający album – niezwykle romantyczny o czym świadczy zresztą tytuł Futuresex / LoveSounds . Ta nazwa pasuje idealnie. Cała płyta jest okraszona erotyką, więc znajdzie rzesze słuchaczy.

Na uwagę zasługują zwłaszcza dwa utwory. Tytułowy Futuresex \ Lovesound z niezmywalnym podkładem i naprawdę świetnym tekstem oraz My love utwór niemal w całości rapowy z kilkoma melodyjnymi wstawkami. Cały album jest zresztą muzycznym dialogiem popowego i melodyjnego Justina Timberlake z raperami występującymi tutaj gościnnie ( T.I., Three 6 Mafia) co słychać najwyraźniej w Chop me up. Bardzo urozmaicony jest Damn Girl – odnaleźć można w nim nawet wpływy bebopu (najostrzejszej odmiany jazzu).Warto posłuchać tej płyty choćby dla rozrywającej serce perełki – Lossing my way.

Spójrzcie na okładkę, jest bardzo wymowna. Justin niszczy kulę dyskotekową – symbol muzyki tanecznej. Czy ma do zaoferowania jakąś alternatywę? Słuchając jego ostatniej płyty można odpowiedzieć – “Tak, jak najbardziej”.