Archiwum dlapaździernik 20, 2006

My Chemical Romance – The Black Parade

My_Chemical_Romance_TBPgg.gifgg.gifgg.gif

My Chemical Romance to zespół łączący w swojej muzyce punk, rock i gotyk – ta mieszanka z marszu musi być ciekawa. Czyżby?

Ich trzeci album  “The Black Parade”  zdaje się to potwierdzać. Singiel łączy podniosłości “We are the champions” Quena z amerykańskim punkiem, kojarzonym głównie z zespołami typu  Offspring czy Green day, co więcej jest  ciekawie spięty  klamrą stworzoną za pomocą  instrumentów dętych. Warto posłuchać tej płyty choćby dla tak energetyzujących utworów jak House of volves  gdzie słychać  nawiązania do tradycji  rock and rolla  w czym może trochę przypominają  The White Stripes. Dzięki wspomaganej fortepianem i chórkami balladzie Cancer The Black Parade jest znacznie bardziej różnorodny. Amerykańskość tego albumu potwierdza  Mama - utwór który jest dosyć mocnym nawiązaniem do  Alabama Song The Doors – co więcej  kończy się ciekawym chórem mieszczańsko – teatralnym. W Sleep  można doszukać się inspiracji Radiohedem (monumentalność?)

My Chemical Romance jest zpewnością zespołem który po pierwszych dźwiękach kojarzy się z  amerykańskim punkiem. Jednocześnie są  różnorodni i skłonni do eksperymentów- można  zaliczyć ich do undergroundu. Daleko im jeszcze do arcydzieł w stylu “American idiot”, ale The Black Parade jest  na tyle ciekawa i żywiołowa że zawsze można  zapuścić ją jako muzykę towarzyszącą.

torrent