Ania – Kilka historii na ten sam temat

kilka histori na ten sam tematgg.gifgg.gifgg.gifgg.gif

Skąd znam Anię? - to znajoma mojego kumpla.
Zawsze chciałem tak zacząć recenzję – choć znacznie lepiej by było gdybym mógł napisać np. skąd znam Thoma Yorke’a. Nie musicie się tutaj obawiać stronniczości, bo ta znajomość jest tak samo bliska jak posiadanie autografu.

Kiedy Ania Dąbrowska ostatnio wystąpiła u Kuby Wojewódzkiego – to ten ostatni stwierdził, że nikt jej najnowszej płyty nie kupi – nie dlatego że jest zła, ale dlatego że jest zbyt trudna w odbiorze. Wyniki sprzedaży pokazują jak bardzo Powiatowy  się mylił. Kilka historii na ten sam temat jest albumem bardzo dobrze wyprofilowanym na sprzedaż -  nie jest wynikiem ekstrawagancji artystycznej wokalistki ale działań popkulturalnych. Cała płyta odwołuje się do lat 60-tych i wokalistek w rodzaju Ireny Santor. I choć wielu zapyta “Who the hell is Irena Santor” – to sukces takich zespołów jak The Pipettes, które inspirują sie żeńskimi zespołami lat 60-tych, gwarantuje, że takie odwołania mogą się spodobać rzeszom. Ten album  to piękne piosenki o miłości, i choć przebojowości tu za grosz, to i tak jest  wystarczająco sophisticated aby osiągnąć sukces.

Dodaj komentarz